Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MarekDIVE z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 65295.81 kilometrów w tym 127.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.57 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy MarekDIVE.bikestats.pl

DOM-PRACA

Środa, 28 lutego 2018 · dodano: 28.02.2018 | Komentarze 0



Uczestnicy

Latarkowy wtorek

Wtorek, 27 lutego 2018 · dodano: 27.02.2018 | Komentarze 3

Kolejne udane kręcenie, przy tym zimowo, a nawet mroźnie, a i tak bardzo przyjemnie.
Trasa niewymagająca, wręcz łatwa, a do tego w miarę bezpieczna by nie zaliczyć orzełka :))) Mimo niskiej temperatury oraz panującej ciemności za miastem, poruszaliśmy się płynnie, jadąc prawie całą drogę jak to nam pozwala Art.33 pkt.3a :):):)
Więcej takich spontanicznych wyjazdów.

Wycieczka ta jest dowodem na to, że gravel'em również można spokojnie jechać. Wszystko zależy od woźnicy oraz pozostałych uczestników ruchu :))))






Praca....Bogaczewo....Dom

Poniedziałek, 26 lutego 2018 · dodano: 26.02.2018 | Komentarze 3

Po pracy zabrakło czasu by móc pokręcić dalej...mimo, że pogoda po południu była łaskawa i nawet przychylna. Jednak obowiązki wygrały no i rozsądek....dzisiaj zapomniałem kasku i okularów, co mogło źle się skończyć dla ciała i ducha.

Bez kasku i okularów




DOM-PRACA

Poniedziałek, 26 lutego 2018 · dodano: 26.02.2018 | Komentarze 0

...jadąc dzisiaj z rana trudno się oddychało...termometr wskazywał -14oC.....chyba organizm wymaga aklimatyzacji...


Spotkanie z Czerwonym Kapturkiem

Sobota, 24 lutego 2018 · dodano: 24.02.2018 | Komentarze 2


Niby zimno bo -10oC,..... niby ślisko, bo miejscami asfalt jak lustro przykryty puchem, ....wieje, ale nie wiadomo skąd.....mimo tego postanowiłem, że ostatni raz dzisiaj przed snem ruszę się...tak dla zdrowia..., dla przyjemności...., dla podładowania swoich akumulatorów.

Wychodząc z domu pomyślałem, że bajecznie było by spotkać Czerwonego Kapturka. Nie minęły 4 minuty jazdy, gdy Kapturek ze swoim koszykiem przemknął mi koło moich kół. Niewiele brakowało, a bym Kapturka przejechał, w dodatku na przejściu dla pieszych :))) źle wówczas by się to skończyło dla mnie :))) bo pewnie leśniczy ukarałby mnie za jazdę nie po wytyczonych ścieżkach :)))))
..hmmmm....Kapturek chyba był zaskoczony, ....chyba...., bo miał ten swój kaptur, który zasłaniał jego buzię  :)))) W tym celu postanowiłem zawrócić i dogonić Kapturka, by się przekonać osobiście. Nie było to trudne, bo Kapturek zatrzymał się niedaleko :)))) i okazało się, ze nawet się uśmiechał :))), jednak szybko zniknął jak szybko się pojawił :(

Nie pozostało nic innego jak udać się w dalszą jazdę...i tak owo dotarłem do Łęcza, jednak tam już nie było tak bajecznie, bo okazało się, że wszędzie było biało, a wręcz bym powiedział, że dla tej scenografii zabrakło tam spotkać jeszcze dziewczynkę z zapałkami jak to było w pewnej baśni :))))....:)))))

Chwila przerwy, mały postój. Można było popodziwiać piękne bezchmurne niebo, na którym księżyc uderzał swoim światłem wśród tysiąca gwiazd - milutki widok, który wynagrodził tą nocną jazdę :))))...hmmm drugi już miły widok podczas tej jazdy :))))



Droga do Krasnego Lasu

Droga z Łęcza




















Droga z Łęcza



Kategoria WYCIECZKA


Po pracy do Okonka...

Sobota, 24 lutego 2018 · dodano: 24.02.2018 | Komentarze 0

oniec pracy, czas wracać do domu :)))
Decyzja szybka - kierunek Pasłęk, postój w Okonku. Droga na początku wyglądała dobrze, jednak czym bliżej celu było coraz gorzej. Wiaterek oraz cienkie opony, ciśnienie 5,5 bara dawały się we znaki :))), aż w końcu asfalt zamienił się w coś co przypominało lodowisko :)))
Decyzja była jedna - zawracam i nie ryzykuję dalszej jazdy. Okonek przecież może poczekać :))) i tak szczęśliwym trafem dotarłem sprawnie do Elbląga.
Jazda zakończyła się przyjemnym kręceniem na gravel'u :)))  muszę przyznać, że czym częściej zasiadam za jego sterami tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że zakup tego roweru był strzałem w 10 :) :) :)








DOM-PRACA

Sobota, 24 lutego 2018 · dodano: 24.02.2018 | Komentarze 0


...chyba śnieg dzisiaj zaskoczył nie tylko mnie..droga do pracy była jak wspinanie się na K2 :)))


DOM-PRACA-DOM

Piątek, 23 lutego 2018 · dodano: 24.02.2018 | Komentarze 0



  • DST 16.00km
  • Czas 00:50
  • VAVG 19.20km/h
  • Sprzęt bTwin HOPRIDER 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

DOM-PRACA-DOM na 3 razy

Czwartek, 22 lutego 2018 · dodano: 22.02.2018 | Komentarze 0

Dzisiejszy dzionek to moje zmagania na trzech rowerach.
Do pracy wybrałem się góralem, jednak dojechałem gravelem, bo góral nie dał rady :)))))........ za to z pracy wróciłem już trekingiem :)))) bo podmieniłem zamiast gravela :))))

Śmieje się, że dzisiaj zmieniałem rowery jak kobiety często zmieniają swoje sukienki :)))


Koniec łańcucha :))) czy koniec całego napędu...:((( ???

Środa, 21 lutego 2018 · dodano: 21.02.2018 | Komentarze 9

15:32 - koniec pracy.
W końcu mogłem odsapnąć i ruszyć cztery litery na swoich dwóch kołach. Obrałem kierunek Komorowo - miało być krótko, jednak na rondzie Kaliningradzkim spotkałem Roberta na swoim nowym Gravel'u Giant Anyroad. .....jak to miło spotkać kolejnego użytkownika Gravel'a :):):) 

Po krótkiej rozmowie obaj już skierowaliśmy się w kierunku Pasłęka. Niełatwo było dorównać Robertowi - ma chłopak siłę w nogach:)))), a ja za to byłem na swoim góralu. Mimo tego dałem radę i rondo przywitało nas bardzo szybko.....hmmm wiatr nam bardzo sprzyjał  :)))
Natomiast droga powrotna równie zaczęła się bardzo szybko....bo jak to Robert w połowie drogi do Elbląga stwierdził, że pod wiatr jedziemy sporo powyżej 30 km/h :):):))) zmotywował chyba mnie Robert :)))) i tutaj skończyła się dobra passa, oczywiście moja.
W przeciągu paru minut mój napęd odmówił współpracy /wręcz nie wierzyłem, ale na wszystkich zębatkach łańcuch zaczął przeskakiwać :( :( :(...wiem, że zbliżał się jego koniec, koniec mojego napędu, jednak tak szybko, jak to? dlaczego teraz?  w efekcie dotoczyłem się do Elbląga, z krzywym uśmiechem na swojej buzi widząc po drodze górki, pod które ledwo wjeżdżałem, ale wjeżdżałem.... nie moc była duża i straszna, że nie mogłem kręcić jak to zawsze jest mi pisane :(

W dodatku w Elblągu przywitał nas śnieg, który pokrył wszystko. Jeszcze bardziej mnie to zmartwiło, bo zaczęły się u mnie problemy z ruszaniem z miejsca :((( jednak mimo tych bolączek dotarłem w końcu do mety :)))) a raczej dotoczyłem :):):)

...czas dzisiaj rozkręcić, pogrzebać w napędzie, .......coś musi mi się udać naprawić :)))))